[DZIECIAKI] [MISZ-MASZ] [EMERYCI]


DZIECIAKI

- Mamusia kupiła mi nową sukienkę - chwali się Kasia Jasiowi. - Na literę "f". Zgadnij jaką? - Fioletową. - Nie! - Flanelową? - Też nie! - To nie wiem, jaką. - F kratkę!

***

- Mój Jaś ciągle przynosi z podwórka nieprzyzwoite wyrazy - żali się Kowalska sąsiadce. - A mój Kazio nie musi - odpowiada z dumą sąsiadka. - On ma wszystko w domu!

***

- Jasiu, dlaczego ty jesteś zawsze taki brudny, a Kazio taki czyściutki? - Bo Kazio się myje...

***

Tata ze zjeżonymi włosami przegląda dzienniczek Jasia. - Synu! - woła. - Tu są same jedynki! - To ty nic nie wiesz, tatusiu? Była reforma szkolnictwa i teraz jedynka jest najlepszym stopniem...

***

- Jasiu, twoja malutka siostrzyczka jest chyba chora - mówi sąsiadka. - W nocy tak płakała, że było ją słychać aż u mnie w mieszkaniu. - To niech się pani poskarży dozorcy na hałas. Może wtedy rodzice się jej pozbędą!

***

- Jasiu, przestań już płakać i powiedz wreszcie, dlaczego nie chcesz jechać nad morze? - Bo Kazio był w zeszłym roku nad tym całym morzem, buuuu! I mówił, że oni się tam codziennie kąpali!

***

- Mamusiu, ja nie chcę jeść tego sera z dziurami. - No dobrze, w takim razie zjedz sam ser. Dziury możesz zostawić.

***

- Tato, kto to jest narzeczona? - To taka pani, która wkrótce będzie żoną. - A narzeczony? - Wariat, który jej to obiecał...

***

- Jasiu, umyłeś nogi? - Pewnie! - Hm... Po nogach tego nie widać. - To popatrz na mój ręcznik!

***

Jaś był bardzo niegrzeczny. Zmęczona przedszkolanka dała mu w końcu łopatkę i wiaderko i kazała iść na dwór do piaskownicy. Po wyjściu Jasia pani pyta: - Dzieci, co je bocian? Nikt nie wie. W tym momencie wchodzi Jaś i mówi: - Żab... żab... żabrali mi łopatkę!

***

Mała Kasia pojechała do babci na wieś. Pierwszego dnia mówi zmartwiona: - Nie mogę chodzić do wygódki na podwórku, bo mnie kury podglądają przez szparki. - No co ty, Kasiu, kur się wstydzisz? - Kur nie, ale tam jest również kogut...

***

- Jasiu, gdzie ty się podziewałeś? Wołałam cię dziesięć razy, a ty nie słyszałeś. - Nieprawda, wołałaś tylko sześć razy!

***

- Jasiu, co byś chciał na urodziny? - Latarkę kieszonkową! - A dlaczego właśnie kieszonkową? - Bo ja w swoich kieszeniach nie mogę nic znaleźć!

***

- Jasiu, wymień trzech sławnych Polaków. - Małysz, Skupień, Bachleda! - Hmm... A nie słyszałeś np. o Mickiewiczu? - Eee, to chyba jakiś przedskoczek...

***

Babcia kroi cebulę i płacze. - A mama to nigdy nie płacze przy krojeniu cebuli - mówi Jaś. - Naprawdę? A jak ona to robi? - Daje ją do krojenia tacie!

***

- Jasiu, podoba ci się wasza nowa nauczycielka? - Bardzo, ale nikomu o tym nie mów. - A dlaczego? - Bo ona ma bardzo zazdrosnego męża!

***

- Jasiu, co ci się stało w rękę? - Piesek mnie ugryzł. - Byłeś z tym u lekarza? - Byłem. - I dostałeś coś? - No. Zwolnienie!

***

- Jasiu, mam nadzieję, że nie powiesz mamie, ile dzisiaj wypiłem piw? - Nie martw się, tato. Przecież wiesz, że ja umiem liczyć tylko do dziesięciu!

***

Nauczycielka wpisała Jasiowi uwagę: "Jaś rozrabia przez całą przerwę, a na lekcjach śpi". I kazała dać dzienniczek tacie do podpisu. Następnego dnia Jaś przynosi dzienniczek z wpisem taty: "Proszę pani, takie wątłe dziecko nie może rozmawiać bez przerwy. Kiedyś musi się wyspać!"

***

Na meczu Polska - Anglia jakiś pan pyta Jasia: - Chłopczyku, sam jesteś? - Sam. - A skąd miałeś pieniążki na taki drogi bilet. - Tatuś kupił. - A gdzie jest tatuś? - W domu. Szuka biletu!

***

- Mój tata zarabia 3 tysiące złotych - chwali się Jaś pani przedszkolance. - A ja tylko 800 - wzdycha pani. - No tak, ale mój tatuś musi pracować, a pani się tylko z nami bawi!

***

- Mamusiu, mamusiu - woła Jaś - ten pan kupił mi lizaka i powiedział, że jest moim tatusiem! - Nie przejmuj się, Jasiu. Na naszym osiedlu każdy może tak powiedzieć...

***

Tata proponuje mamie seks. - Ale nie jestem pewna, czy Jaś już śpi - szepcze mama i zerka na dziecinne łóżeczko stojące w tym samym pokoju. Po jakimś czasie tata ponawia propozycję i otrzymuje tę samą odpowiedź. Zmartwiony idzie do kuchni i na pocieszenie otwiera sobie butelkę szampana. Jaś słyszy wystrzał korka, otwiera oczy i mówi do mamy: - No i co narobiłaś? Przez te twoje fochy tata się zastrzelił!

***

Na przystanku stoi mały chłopczyk i głośno płacze. Jakaś pani pyta: - Dlaczego płaczesz, chłopczyku? - Bo się zgubiłem! - A jak się nazywasz? - Nie pamiętam. - A swój adres pamiętasz? - Tak! jasio@.wp.pl...

***

W przedszkolu urządzono konkurs rysunkowy. Pani ogłosiła wyniki. Rysunek Jasia nie dostał żadnej nagrody. - Jak tam, Jasiu, podobają ci się te śliczne rysunki? - pyta pani i pokazuje nagrodzone prace. - Nie! - Nie? A któryś z pozostałych ci się podoba? - Tak! Tamten! - A dlaczego właśnie ten? - Bo to mój!

***

- Mamusiu, Kazio napisał brzydkie słowo na ścianie! - A ty nie napisałeś? - Nie, bo mi nie chciał dać spray'u!

***

- Jasiu, zobacz, czy nie zostawiłam zapalonego światła w kuchni. - Nie widzę, mamo, bo tam jest ciemno!

***

Jaś wraca z kościoła z podbitym okiem. - Jasiu, co ci się stało? - woła mama. - A, stałem za taką babką. I ona uklękła, a jak wstała, to sukienka weszła jej między pośladki. To ją jej wyciągnąłem, a ona mnie za to uderzyła! Następnej niedzieli Jaś znowu wraca z podbitym okiem. - A tym razem co ci się stało?! - Ta babka znów stanęła przede mną. I jak wstała z klęczek, to sukienka znowu weszła jej między pośladki. I facet, który stał koło mnie, wyciągnął ją. A ja już wiedziałem, że ona tego nie lubi, więc ją z powrotem wcisnąłem...

***

Jaś wraca do domu ze świadectwem. Oceny ma dobre, ale zachowanie nieodpowiednie. - Patrz, synu - mówi tata - w rubryce zachowanie też powinno być wpisane "dobre". - Powiedz to naszej pani. To nie ja wypisywałem to świadectwo, tylko ona!

***

- Dzień dobry, czy jest Jasio? - Tak, leży w łóżku. - Rozchorował się? - Jeszcze nie, ale jutro jest klasówka, więc się położył i czeka na gorączkę.

***

- Jasiu, nic nie zrozumiałem z twojej odpowiedzi. - No i co? Ja z pana lekcji też nic nie rozumiem!

***

Mama kupiła wykrywacz kłamstw. Po powrocie ze szkoły Jasio woła: - Mamo, dostałem piątkę! - Piii! - odzywa się wykrywacz. - Dlaczego kłamiesz, Jasiu? Jak ja chodziłam do szkoły, to nigdy nie kłamałam... - Piii! Wtrąca się tata: - Jak ja chodziłem do szkoły... - Piii! Piii! Piii!

***

Okociła się kotka. Jaś z tatą oglądają małe kocięta. Tata mówi: - Najładniejszego sobie zostawimy, a resztę komuś oddamy. Jaś zamyśla się, a po chwili pyta: - Tato, a jak ja się urodziłem, to ilu nas właściwie było?

***

Jaś poszedł po raz pierwszy do szkoły. Po powrocie mama pyta: - Jak ci się podobało, synku? - Wszystko mi się podobało! Tylko ten za stołem mi się nie podobał!

***

Jasio puszcza przy samej granicy zdalnie sterowany samolocik. Samolocik przelatuje na drugą stronę granicy, prosto pod nogi strażnika. - Kto ci pozwolił puszczać ten samolot przez granicę? - pyta groźnie strażnik. - Tatuś! - A czy tatuś powiedział ci, co to za biały proszek w środku?

***

- Jasiu, wymień 5 zwierząt mieszkających w Afryce. - Lew, hipopotam, żyrafa, zebra i ... i pingwin! - Co? Pingwiny chyba nie mieszkają w Afryce?! - Może i nie...

***

- Jasiu, co się zdarzyło w 1410 roku? - A pani wie? - Wiem. - Nie wierzę! Niech pani powie!

***

- Jasiu, podobno dostałeś w tym roku świadectwo z paskiem? - Tak. Świadectwo w szkole, a paskiem w domu...

***

- Jasiu, ile zadań źle rozwiązałeś na klasówce? - Jedno. - A ile było? - Dziesięć. - To świetnie. Jeśli na dziesięć dziewięć zadań rozwiązałeś dobrze, to dostaniesz co najmniej piątkę z minusem. - No coś ty, tato! Tamtych dziewięciu nawet nie zacząłem rozwiązywać!

***

- Jasiu, o czym myślisz idąc do tablicy? - Jakby tu wrócić do ławki...

***

- Mamo - pyta Jaś - co się stanie ze szkołą, kiedy już wszystkie dzieci urosną?

***

- Tatusiu, zostałeś zaproszony do szkoły na zebranie dla wybranych! - To brzmi obiecująco. A kto tam będzie, synku? - Pani od matematyki, pan dyrektor i ty...

***

Na lekcji matematyki pani pyta Jasia: - Wyobraź sobie, że przyszłam do was kupić ziemniaki. Rodzice byli w polu i sam musiałeś mi je sprzedać. Wzięłam 3 kilogramy ziemniaków po złotówce i jeszcze łubiankę truskawek za 9 złotych. Ile mam ci zapłacić? Jaś myśli, myśli, w końcu oznajmia: - Nie musi mi pani teraz płacić! Mam przyjdzie na wywiadówkę, to się z panią rozliczy!

***

- Tato - pyta Jaś - po co my budujemy garaż, skoro nie mamy samochodu? - Bo na samochód nie mamy pieniędzy. - A dlaczego na samochód nie mamy pieniędzy? - Bo budujemy garaż...

***

- Tato, ja już nie chcę chodzić do tej szkoły przetrwania! - Nie marudź, tylko kończ swoją porcję karaluchów!

***

Jaś pisze listo do cioci: "Książka, która mi ciocia przysłała na imieniny jest wspaniała! Czytam ją dniem i nocą i jestem już na czwartej stronie!"

***

Mały Jaś jest po raz pierwszy w kościele. Rozlega się dzwonek na rozpoczęcie mszy. - Mamo - szepcze Jaś - chyba Bozię proszą do telefonu...

***

- Mamusiu! - woła Jaś. - Widziałem tatusia pod prysznicem. I wiesz co? On jest chłopcem!

***

Pani zadała dzieciom wypracowanie na temat "Moja rodzina". Jasio napisał: "Moja rodzina składa się z trzech osób: mamy, taty i mnie. Ja jestem najmłodszy..."

***

- Jasiu - mówi mama - będę robiła pranie. Masz jakieś brudne rzeczy? - Tak. Śmierdzące skarpetki i majteczki. - A gdzie je masz? - Na sobie!

***

- Jasiu, dlaczego świeci ci się nos? - Bo właśnie go wytarłem!

***

Jasio odrabia lekcje. W pewnej chwili prosi tatę: - Tato, pomóż! Mam takie trudne zadanie z prawa ciążenia. - Ech, ten nasz Sejm! Ciągle uchwala jakieś idiotyczne prawa...

***

- Mamo, Kasia mnie uderzyła! - A ty jej pewnie oddałeś? - Nie, przecież mówiłaś, że dziewczynek nie wolno bić. - Jestem z ciebie synku bardzo dumna! W takim razie, co zrobiłeś? - Dałem jej kopa!

***

Mama Jasia jest samotna, ale często odwiedza ją pewien pan. - Jasiu - mówi pan któregoś dnia - chciałbym, żebyśmy zostali przyjaciółmi. Powiedz mi, co ty o mnie sądzisz? - Na razie nie mogę panu odpowiedzieć. Będę wiedział dopiero po moich imieninach!

***

W Śmigus-Dyngus Jaś wraca uradowany z podwórka. - Mamusiu! - woła - dziewczynki polały mnie wodą! Już nie muszę się dzisiaj myć!

***

- Czy Jasio wrócił już ze szkoły? - Jeszcze nie, ale zaraz wróci. - skąd wiesz? - Bo kot już 10 minut temu schował się pod łóżko.

***

Program "Od przedszkola do Opola". Prowadzący pyta 4-letnią dziewczynkę: - Z kim do nas przyjechałaś? - Z mamusią i z tatusiem. - A masz rodzeństwo? - Mam. Braciszka. - A macie jakieś zwierzątko? - Tak, kotka. - To ślicznie. A jak kotem ma na imię? Dziewczynka milczy. - Nie pamiętasz? A jak rodzice na niego wołają? - Sierściuch pieprzony!


MISZ-MASZ

- Musisz bardziej przykładać się do sprzątania - mówi mąż do żony. - Wyrzuciłem dziś z szafy na śmietnik cały kłąb pajęczyn.
Żona biegnie do szafy i woła przerażona: - O Boże, coś ty zrobił! To była moja nowa suknia na Sylwestra!

***

Wariat trzyma przy uchu ołówek i mówi do drugiego wariata: - Ja do ciebie dzwonię. Podnieś słuchawkę.
Drugi podnosi do ucha piórnik i mówi:
- Halo!
Na to pierwszy: - Ale wariat! Z piórnikiem gada!

***

- Puk puk!
- Kto tam?
- Włamywacz!

***

Dwaj pijacy wracają do domu o 3.00 w nocy. Jeden wskazuje jakiś szyld i pyta: - Co tu jest napisane?
- "Uczę angielskiego metodą przyspieszoną" - bełkoce drugi.
- Oszalał? O 3.00 w nocy?!

***

Apostołowie z Panem Jezusem grają w karty. W pewnym momencie św. Piotr odzywa się ponurym głosem:
- Tylko bez cudów, Panie Jezu. Tu się gra o pieniądze! Trzeci poker w ciągu kwadransa to już lekka przesada!

***

- Mamo, zaręczyłam się z asystentem naszego lekarza.
- Ależ córeczko, on nie ma jeszcze żadnej praktyki!
- Tak ci się tylko wydaje...

***

Ojciec i syn pochylają się nad ciałem listonosza.
- Jakie były jego ostatnie słowa? - pyta ojciec.
- "Dobry piesek..."

***

Przy kasie kolejowej podróżny mówi:
- Proszę połówkę do Warszawy.
Zza jego ramienia wygląda podchmielony facet: - A dla mnie ćwiartkę na miejscu!

***

Egzamin dla policjantów. Wchodzi pierwszy zdający i dostaje pytanie:
- Co to jest: zaczyna się na literę "b" i wszyscy w tym chodzą?
Po długim namyśle policjant odpowiada: - Buty!
- Świetnie, zdał pan!
Wychodząc policjant zdążył szepnąć następnemu koledze, że pytają o buty.
- Co to jest - słyszy drugi - zaczyna się na literę "z" i wisi na ścianie?
Policjant myśli, myśli, w końcu pyta:
- Czy to ma sznurówki?
- Nie.
- W takim razie to będą zandały!

***

Do gazdy przyjechał letnik.
- Nazywam się Jan Sraczka - przedstawia się.
- Oj, rzadkie macie panie nazwisko, rzadkie!

***

Na targu przekupka zaczepia klientkę: - Paniusiu, kupcie tę gęś! Jest już oskubana, tylko nie miałam serca jej zabić...

***

- Dowiedziałem się, że masz romans z moją żoną - mówi groźnie Kowalski do Nowaka. - I chciałem ci powiedzieć, że wcale mi się to nie podoba!
- O rany, z wami to zawsze są problemy. Jej się podoba, tobie się nie podoba...

***

Chłopak prosi o rękę ukochanej.
- A czy pan da radę wyżywić rodzinę? - pyta ojciec dziewczyny.
- Oczywiście!
- Niech się pan dobrze zastanowi, bo nas jest 7 osób...

***

- Baco - pyta turysta - na ile ta kiełbasa?
- Na miesiąc.
- E, ja się nie pytam, na jak długo, tylko po ile.
- Po plasterku dziennie!

***

Jedzie kierowca przez las, a tu nagle z przydrożnych krzaków wyskakuje wiewiórka. Kierowca zahamował i widzi, że wiewiórka jest cała wysmarowana g... Facet złapał wiewiórkę i wytarł ją starannie chusteczką, bo kochał zwierzęta. W tej chwili z krzaków wyskoczyła druga wiewiórka, też cała wysmarowana. Facet wytarł ją, a tu wyskakuje trzecia wiewiórka. Też ją wytarł i nagle z krzaków słyszy głos:
- Panie, ma pan jeszcze chusteczkę? Bo mi się wiewiórki skończyły...

***

Jedzie kierowca przez las, a tu nagle z przydrożnych krzaków wyskakuje wiewiórka. Kierowca zahamował i widzi, że wiewiórka jest cała wysmarowana g... Facet złapał wiewiórkę i wytarł ją starannie chusteczką, bo kochał zwierzęta. W tej chwili z krzaków wyskoczyła druga wiewiórka, też cała wysmarowana. Facet wytarł ją, a tu wyskakuje trzecia wiewiórka. Też ją wytarł i nagle z krzaków słyszy głos:
- Panie, ma pan jeszcze chusteczkę? Bo mi się wiewiórki skończyły...

***

Pudel pyta ratlerka: - Podobno jamnik napisał swoją autobiografię. Czytałeś?
- O tak, to dłuuuga historia...

***

Kierownik sklepu złości się na ekspedientkę: - Ci to za porządki? Jak pani mogła tak nakrzyczeć na klienta?!
- To nie był klient. To był mój mąż!

***

- Jak ci się udało wytrzymać 20 lat z jedną i tą samą kobietą? - pyta Kowalski Nowaka.
- To nie było takie trudne. Ona połowę czasu spędziła u fryzjera, a drugą połowę na zakupach!

***

- Chciałem kupić żonie jakiś prezent pod choinkę - mówi klient w sklepie. - Najlepiej sukienkę.
- W jakim rozmiarze? Jakiego koloru?
- To bez znaczenia. Po świętach żona i tak przyjdzie ją wymienić.

***

Kowalski wraca do domu. Żona pyta:
- Zrobiłeś zakupy?
- Nie. To nie jest męska sprawa!
- Taaak? To zajmij się męską sprawą!
- No co ty, na żartach się nie znasz? Dawaj siatkę!

***

Ekspedientka pyta małego chłopca:
- Czy jesteś pewien, że mamusia kazała ci kupić 20 deko ziemniaków i 3 kilogramy cukierków?

***

Roztargniony profesor wraca do domu i woła radośnie do żony: - Kochanie, zapisałem sobie na kartce wszystkie rzeczy, o które mnie prosiłaś i nie zapomniałem kupić ani jednej!
- A gdzie masz siatkę z zakupami?
- Hmm... gdzieś ją musiałem zapomnieć...

***

Kowalski przegląda listę zakupów żony i pyta: - A to co?
- Wydatek na cele religijne.
- Co to znaczy?
- Że kupiłam sobie kapelusz na Pasterkę.

***

Klient zgłasza reklamację w sklepie odzieżowym: - To skandal! Kupiłem u was tę marynarkę i jak ją zapiąłem, to pękły w niej plecy!
- Hmm... widocznie guziki były za mocno przyszyte...

***

W piaskownicy bawią się dwaj przedszkolacy.
- A mój tata pojechał wczoraj do supermarketu i kupił nam całkiem nowego braciszka - chwali się jeden.
- Buuuu! - płacze drugi - a my jesteśmy biedni i mój tata musi wszystko robić sam!

***

- Cokolwiek bym ci nie powiedział, to ty się obrażasz - mówi Max do Zuzi.
- Jak możesz tak mówić! Nie odzywam się do ciebie!

***

Max do Zuzi: - Jesteś bombowa!
- A ty rozbrajający.
- To pasujemy do siebie!

***

- Co poczuł Jacek, kiedy zdradziłaś mu swoją słodką tajemnicę? - pyta Zuzia Lilkę.
- Gorycz! Andy

***

- Max - mówi dziadek - masz tu 20 zł. Skocz do sklepu i kup mi 25 deko landrynek. A za resztę możesz sobie kupić papierosy i iść na piwo.

***

Max wpada zziajany na lekcję.
- Przepraszam za spóźnienie - tłumaczy - ale śnił mi się mecz piłki nożnej.
- I dlatego się spóźniłeś? - dziwi się nauczyciel
- Tak, bo grali jeszcze dogrywkę!

***

- Max, dlaczego grawitacja jest taka potrzebna? - pyta pani od fizyki.
- Nooo... bo jak nam coś upadnie, to łatwiej jest to podnieść z podłogi niż z sufitu...

***

- Max, słyszałeś? Dyrektor ogłosił, że jutrzejszy dzień mamy wolny!
- Choroba, a ja planowałem iść jutro na wagary...

***

Na ulicy jakiś chłopak zaczepia Zuzię: - Przepraszam, ale jestem nowy w tym mieście. Czy mogłabyś mi pokazać drogę do swojego domu?

***

Na rosyjskiej granicy celnik sprawdza przemytników. Zatrzymał jakąś babinkę i pyta o dokumenty.
- U mienia niet dokumientow - odpowiada babinka.
- Żadnoj bumagi?
Babcia podaje mu jakiś świstek papieru. Celnik czyta: - Analiza moczu... Nu wot, kakaja francuska familia. Białka niet... Sachara niet... E, wy nie przemytnik! Paszli!

***

Dwaj koledzy wybrali się na ryby. Ryby nie brały, więc poszli pocieszyć się w do baru. Wieczorem wracają chwiejnym krokiem do domu i mijają sklep zoologiczny z wielkim akwarium na wystawie. Patrzą przerażeni na pływające ryby, w końcu jeden szepcze: - Zenuś, módl się. Myśmy się potopili...

***

- Dzień dobry szefie. Kowalski z tej strony. Chciałem powiedzieć, że muszę dzisiaj iść do okulisty.
- Mam nadzieję, że to nic poważnego?
- Nie. Po prostu nie widzę powodu, dla którego miałbym przychodzić dziś do roboty...

***

Supertajna amerykańska baza wojskowa gdzieś w Arizonie. Nad bazą pojawia się zwykła cywilna cesna i ląduje na jednym z pasów startowych. Samolocik natychmiast otaczają żołnierze i wyciągają ze środka przestraszonego pilota.
- Jak nas znalazłeś?! - wypytują.
- Panowie, to przypadek! Pomyliłem kierunek, zabłądziłem, zobaczyłem lotnisko, to wylądowałem!
- No dobra, puścimy cię, ale pamiętaj: nie słyszałeś o żadnej bazie wojskowej, nic nie widziałeś i w ogóle zapomnij, gdzie dzisiaj byłeś!
Następnego dnia nad bazą pojawia się ten sam samolocik. W środku siedzą tym razem 2 osoby: mężczyzna i kobieta. Żołnierze wyciągają ze środka tego samego pilota co wczoraj.
- Panowie! - woła pilot - zróbcie ze mną, co chcecie! Tylko wytłumaczcie mojej żonie, gdzie byłem wczoraj!

***

Psychiatra pyta arabskiego szejka: - Czy żadna z pana żon pana nie rozumie?

***

Na lekcji religii siostra pyta dzieci:
- Co to jest: małe, rude, ma puszysty ogonek i skacze po drzewach?
Zgłasza się Jaś i mówi: - Na 99% to jest wiewiórka, ale jak znam siostrę, to może być Jezus...

***

W ogrodzie zoologicznym zwiedzający pyta dozorcę: - Kiedy będzie pan karmił małpy?
- A co, głodnyś pan?

***

W środku nocy Jaś woła do mamy:
- Mamo, jestem głodny! Daj mi kanapkę!
- Śpij, Jasiu, rano dostaniesz. W nocy się nie je.
- Jak to się nie je? Przecież słyszę, że coś tam ciamkacie!

***

Lekarz pyta pielęgniarkę: - Czy tak głośno płaczą te pięcioraczki, które urodziły się dzisiaj rano?
- Nie, to ich ojciec...

***

- Babciu, dlaczego masz takie duże zęby?
- Bo dziadek mi pożyczył...

***

Duch pyta ducha: - W jaki sposób zginąłeś?
- To był wypadek. Pracowałem na stacji benzynowej. Któregoś dnia chciałem sprawdzić, czy w zbiorniku jest benzyna. Zapaliłem świecę...
- I co? - Była...

***

Chłopak z miasta ożenił się z dziewczyną ze wsi. Wstydził się jej gwarowej mowy, więc wysłał ją na kurs językowy do Oksfordu, żeby nauczyła się ładnie mówić. Po roku żona wraca i woła pod drzwiami: - Hello, baby!
Chłopak ucieszył się, że sąsiedzi usłyszą, jak ona ładnie mówi. A dziewczyna woła dalej: - Hello, baby! Jużem jezd nazad!

***

Dziennikarz pyta bacę, czy pamięta, jak w Poroninie mieszkał Lenin.
- Ano pamiętam, panocku. Równy był chłop i wypić lubił. Ino jak przyjechał, to zaraz zaczęły kury ginąć...

***

Przez pustynię idzie Polak, Niemiec i Rosjanin. Są bardzo zmęczeni. Nagle widzą dwugarbnego wielbłąda. Polak usiadł na jednym garbie, Niemiec na drugim.
- A ja gdzie? - pyta żałośnie Rosjanin.
Polak podnosi wielbłądowi ogon i mówi: - A ty, Sasza, do kabiny!

***

Podchodzi klient do stoiska z rybami, pociąga nosem i pyta: - Co to za ryby?
- Pstrągi.
- Świeże?
- Przecież żywe!
- To czemu się nie ruszają?
- Bo śpią.
- A dlaczego śmierdzą?
- Kochany - zdenerwował się sprzedawca - A tobie nigdy się nie zdarzyło przez sen pierdnąć?!

***

Małgosia przyszła do szkoły w nowym futerku.
- Z czego jest to futerko? - pyta Jaś.
- Z królika.
- O rany, ale to musiał być wielki królik!

***

- Dlaczego chce się pan rozwieść? - pyta sędzia Hindusa.
- Panie sędzio, ja jestem prostym chłopem, ale wiem, że jak zasieję ryż, to zbiorę ryż, a jak posadzę jabłoń, to zbiorę jabłka.
- Do rzeczy! - upomina sędzia.
- Już tłumaczę. No więc zasiałem młodych Hindusów, a otrzymałem Chińczyków...

***

Przez las idzie świnia. Jest brudna i odrażająca, co chwilę charka i spluwa. Puka do drzwi Kubusia Puchatka. Otwiera mu Krzyś.
- Czy jest Kubuś? - pyta świnia.
- Nie ma. Czy coś mu powtórzyć?
- Tak, że Prosiaczek wyszedł z wojska!

***

Niewidomy myje tarkę do warzyw. Przejeżdża po niej palcami i mówi:
- Kurde, takich bzdur to jak żyję nie czytałem!

***

- Podobno muzyka techno ogłusza.
- Co? Coś mi się we włosach rusza?!

***

Kowalski wraca do domu po odsiedzeniu 3-letniego wyroku i zastaje żonę z niemowlakiem na ręku.
- Kto jest ojcem?! - wścieka się Kowalski. - Mój przyjaciel Stefan?!
- Nie.
- Mój przyjaciel Zenek?!
- Nie.
- To kto?! Mój przyjaciel Marian?!
- "Mój przyjaciel, mój przyjaciel..." - przedrzeźnia go żona. - Co ty myślisz, że ja nie mam własnych przyjaciół?

***

Stary Żyd pozostawił testament, na mocy którego cały majątek miał odziedziczyć jego syn, pod warunkiem, że się nie ochrzci. Po śmierci ojca młody Żyd przejął cały majątek i kiedy już miał pieniądze w kieszeni - ochrzcił się. Ojciec zobaczył to z nieba i poszedł na skargę do Pana Boga. Bóg westchnął:
- Ja miałem identyczną historię.
- I co zrobiłeś, Panie Boże?
- Zrobiłem Nowy Testament...

***

Na Placu Czerwonym w Moskwie zebrano mieszkańców w celu przeprowadzenia ankiety na temat seksu. Pada pytanie: - Kto współżyje codziennie, niech podniesie rękę.
Kilka osób podnosi ręce. Ankieter policzył i mówi: - Kto współżyje raz w tygodniu, niech podniesie rękę.
Następnie podnosiły ręce osoby współżyjące raz na 2 tygodnie, raz na miesiąc itd. W końcu ankieter mówi:
- Kto współżyje raz do roku, niech podniesie rękę.
- To ja! To ja! - woła radośnie jakiś facet.
- To z czego się pan tak cieszy?
- Bo to już jutro!

***

W poczekalni u psychiatry wariaci wyzywają się wzajemnie: - Świr! Świr!
W końcu wychyla się lekarz i woła:
- Cicho, wróble!

***

W przedziale pociągu siedzi kilka osób. Nagle kobieta przy drzwiach puściła bąka. Nie chcąc, żeby było na nią, wstaje i mówi: - Idę się przejść po korytarzu, bo już mi noga ścierpła.
- No - odzywa się pasażer pod oknem. - Aż tu ją czuć!

***

Przychodzi baba do lekarza ze skargą: - Panie doktorze, okropnie tyję.
- A dużo pani je?
- Nie, tyle co dojadam: po mężu, po dzieciach, po ojcu...
- O rany, to niech pani sobie kupi świnię!
- Żartuje pan doktor! Żebym jeszcze po świni musiała dojadać!

***

Samochód uderzył w drzewo i wywrócił się na dach, przygniatając kierowcę. Przybyły na miejsce policjant ogląda samochód, w końcu woła: - Nie chowaj się pan tak! Zapisałem numery!

***

- Tato, jaki to jest rzymski nos?
- Taki jak mój.
- Taki czerwony?!

***

W czasie wojny uciekający przed Niemcami partyzant schował się jakiejś kobiecinie pod długą spódnicę. Złapał ją za kolano i pyta: - Jak sięgnę wyżej, to za co złapię?
- Za jaja, bo ja też partyzant!

***

Napad na bank. Bandyta pokazuje kasjerce lufę pistoletu ukrytego w spodniach. Lufa niefortunnie przesunęła się w okolice rozporka.
- To jest napad! Proszę wstać! - krzyczy bandyta i kieruje lufę na kasjerkę.
Kasjerka patrzy na rozporek i z mówi z podziwem: - No proszę! Jaki wytresowany!


EMERYCI

Na grobie męża na warszawskich Powązkach siedzi staruszka. Nagle trrrrach! - słychać kanonadę strzałów.
- O Boże! - przeraziła się staruszka. - Znowu wojna!
- Nie, babciu - odzywa się kobieta siedząca przy sąsiednim grobie. - To chowają generała w Alei Zasłużonych. To bardzo zasłużony człowiek.
- I on jeszcze żyje? - dziwi się babcia.
- Nie, no skąd! Umarł!
- To dlaczego do niego strzelają?

***

Dwie staruszki wychodzą z kina i spotykają trzecią.
- Na czym byłyście? - pyta trzecia.
- Hm ... - zaczyna jedna. - Zaraz, bo zapomniałam... Pomóżcie mi. Co to jest takie z płatkami, łodygą i listkami?
- Kwiat?
- Jasne, kwiat! A taki kwiat z kolcami?
- Róża.
- O właśnie, róża! Róża, na czym byłyśmy w kinie?

***

Para staruszków kładzie się spać.
- Umyłeś zęby? - pyta żona męża.
- Tak kochanie. Twoje też.

***

Nad przeręblą siedzi staruszek z wędką. Przychodzą inni wędkarze i pytają:
- Dziadku, są tutaj ryby?
- A gdzie miałyby być?
No to zarzucili wędki i czekają. Godzinę, drugą... W końcu znowu pytają:
- Dziadku, to dlaczego te ryby nie biorą? Może ich tu jednak nie ma?
- A skąd miałyby być?

***

Podekscytowany dziennikarz pyta staruszka: - Czy to prawda, że w waszej wsi mieszka 110-letni starzec?
- A tak, to mój syn...

***

70-latek pyta kolegę: - Czy w waszym małżeństwie istnieje jeszcze pożycie skesualne?
- No, istnieje...
- A jak ono się przejawia?
- No, codziennie rano żona odkrywa kołdrę, bierze mojego ptaszka w dwa palce i puszcza.
- I co dalej?!
- Jak spadnie na lewą stronę - to ona idzie po mleko. A jak na prawą - to ja idę po mleko...

***

- Dlaczego twój dziadek słucha tylko muzyki techno?
- Bo on już tylko taką muzykę słyszy.

***

- Dziadku, dlaczego ty jesteś taki zazdrosny o babcię? - przecież ona ma już 73 lata.
- Ale wygląda najwyżej na 70!

***

Dziennikarz pyta staruszka:
- Czy to pan jest najstarszym człowiekiem w mieście?
- Prawdę mówiąc nie. Moja żona jest ode mnie o dwa lata starsza, ale gdyby się dowiedziała, że panu powiedziałem, stłukłaby mnie na kwaśne jabłko...

***

Staruszek wypełnia zeznanie podatkowe. Nie bardzo sobie z tym radzi, więc poszedł po pomoc do urzędniczki.
- No dobrze, po kolei - mówi urzędniczka. - Gdzie pan mieszka?
- Kto, ja?
- Tak, pan.
- W Psiej Wólce.
- Jak się pan nazywa?
- Kto, ja?
- Tak, pan.
- Kozioł.
- Ile ma pan lat?
- Kto, ja?
- Nie, ja!!!!
- Bo ja wiem? Wygląda paniusia na jakieś czterdzieści...



Wydajemy


Świeże Dowcipy


Ale Jaja


Coś z Dowcipami